Wszystko w Twoich rękach... Boże

18:56


Od weekendu czuję się fatalnie, pogoda wietrzna i deszczowa. Nie mogę w nocy spać, rano wstaję zmęczona, z czerwoni oczami i patrząc w lustro myślę "Wyglądasz jakby Cię walec przejechał..."
Dzisiaj do tego doszły jeszcze niezbyt miłe sny, a raczej jakieś koszmary które wolałabym żeby się nie stały rzeczywistością. (Nie nie oglądam telewizji, nie pamiętam już nawet kiedy to robiłam) Zastanawiam się jak ja spałam skoro poduszka rano leżała na podłodze. Pamiętam tylko tyle, że ten film trwał w mojej głowie tzn. sen i mimo że się zrywałam kilka razy akcja toczyła się dalej...

Czułam się tak fatalnie, zmęczenie tak dało mi w kość że musiałam odpuścić sobie zajęcia na uniwersytecie (dobrze że akurat takie mi dzisiaj wypadły że mogłam sobie na to pozwolić). Do tego jeszcze mi tak zimno że nawet teraz nie rozstaję się z kocem. Za oknem istna jesień mimo że jest lato.
Ale do domu starców i tak dzisiaj poszłam (z racji mojej wtorkowej służby wolontariackiej) i wtedy coś się zmieniło... Wychodziłam stamtąd czując się lepiej.
Czy to zasługa zajęć muzycznych z seniorami, czy może spacer i rozmowy z Panią Ritą na wózku wokół uniwersyteckiego kampusu? Rozczulają mnie ci ludzie w domu starców. Tam jest jakoś tak inaczej.

Wróciłam do akademika, otwieram pocztę a tu TO i TO! No i humor się popsuł. Cały czas żyję nadzieją, że w Polsce będzie lepiej, że skończę studia we własnym kraju, założę rodzinę, wybuduję ten swój wymarzony dom w górach i otworzę własną działalność gospodarczą... A teraz? Zastanawiam się czy będę zmuszona tak jak większość Polaków wyjechać z kraju... na stałe. Przykro mi się robi gdy o tym myślę ale chciałabym żyć po ludzku i żeby moje dzieci miały dobrze. Tu nie chodzi o zarabianie milionów tylko o godne warunki, gdzie każdy jest szanowany a nowe życie pożądane i wspierane przez państwo.
To naprawdę nie jest łatwa decyzja, nie długo będę miała 2 lata doświadczenia mieszkania w pojedynkę w różnych państwach, może to niedługo ale jednak coś i wiem z czym to się wiąże, coś za coś, zawsze jakieś wyrzeczenia na koszt czegoś.

Nie chciałabym tego robić ale czy będę zmuszona...?
Oddaję to w ręce Boże.


Źródło: zdjęcie mojego autorstwa

You Might Also Like

1 komentarze

  1. Piękny wpis, piękne zdjęcie!
    "Kto nie ryzykuje ten szampana nie pije", życie weryfikuje, Pan Bóg popycha a następnie razem z Panem Bogiem tego szampana- no ok herbatkę popijam bo dzięki zaufaniu żyje mi się lepiej :) Podążaj za marzeniami i ufaj!
    Twoja J. <3

    OdpowiedzUsuń

A Ty co o tym myślisz? :-)

Czytam

Zapisz się na newsletter