Towarzyszące trudy wzrastania w kobiecości - być dzielną niewiastą...

00:00

Ostatnio u mnie w życiu dużo tych sprawdzianów z cierpliwości...
Uświadomiłam dzisiaj sobie, że wszystkie doświadczenia które mnie spotykają i próby na jakie wystawia mnie Bóg są mi po prostu potrzebne bym stawała się coraz lepszym człowiekiem, a przede wszystkim kobietą. Mam 23 lata i towarzyszącą świadomość długiej drogi pracy nad swoją osobą. To jest droga aż do śmierci. Kiedy żyję nie ma stanu constans. Życie to ciągła sinusoida - raz jesteś na górze a raz w dole.

Potrzeba naprawdę wielkiej bezgranicznej ufności w Boże plany i pragnienia trwania z Nim, trzeba powierzyć Mu wszystkie swoje pragnienia, oczekiwania, marzenia i rany. 
On naprawdę nas słyszy tylko my jacyś tacy ślepi na Jego działanie. 
On sam wie co dla nas najodpowiedniejsze, kiedy czas i miejsce. 
A tak trudno oddać się nam w Jego ręce. 
On przecież chce uleczyć nasze rany i dawać nam to co najlepsze. 

Dziękuję Bogu za każdy dzień życia, choć nie zawsze robię to w taki sposób jaki bym chciała... kiedy otwieram rano oczy mam często ochotę ponownie przykryć się kołdrą i obrócić na drugi bok niż na rozmowę z Nim, bo słońce świeci niemiłosiernie w oczy a w łóżku tak miękko i ciepło. Wstyd mi się robi kiedy przypominam sobie te momenty. Ale właśnie trzeba być wdzięcznym Panu Bogu za to, że doznaję tej reakcji jakim jest wstyd i wiążące się z nim skutki moralne. Jak mogłabym się zmienić kiedy nie byłabym taka autorefleksyjna? No właśnie...

Czasem patrzę na zachowanie swojej 4 letniej siostry i krzyczę w myślach Boże dlaczego ona jest taka uparta?! I tak sobie teraz myślę dlaczego ja jestem taka uparta, zawzięta w swoim postępowaniu, w swoich pragnieniach a nie wsłuchuję się w to co Pan Bóg chce mi dziś powiedzieć.
Od kilku lat, nieustannie w mojej głowie świtają słowa:

Bądź cierpliwa. Bądź cierpliwa. Bądź cierpliwa!

To tak jakby to była odpowiedź od samego Pana Boga na moje pytanie co dalej? Jakoś do tej pory nie potrafiłam postrzegać siebie w kategoriach osoby niecierpliwej. Niecierpliwość kojarzyła mi się zawsze z ekspresywnością i emocjonalnością. Bo choć dla innych nie jestem nieznośna to jestem niecierpliwa w swoich oczekiwaniach wobec Niego.

Teraz widzę to klarownie jak diabeł sprawia abym doszukiwała się jakiś ukrytych złych intencji w wiadomości od przyjaciół... a oni często pragną mojego dobra. To nasze kobiece ciągłe analizowanie wszystkiego nie jest dobre dla nas samych. Wpadamy w jakąś obsesję prześwietlania w głowie czyichś słów, własnych myśli i interpretacji tego kto coś do nas napisał. Tę sytuację dobrze obrazuje mózg kobiety w ujęciu Marka Gungora jako plątanina wielu kabli. My kobiety naprawdę często same komplikujemy sobie życie! Czy z tego powodu tak trudno zrozumieć nam prostotę mężczyzn?

Widzę jak życie struga moją cierpliwość niczym wytępioną kredkę. Tak bardzo czasem chciałabym coś objąć swoim rozumem ale bez Jego łaski po prostu się nie da. 


Dziękuję Ci Panie Boże że ucierasz mi czasem nosa, 
za moją upartą siostrę, 
za moją niecierpliwość...

You Might Also Like

0 komentarze

A Ty co o tym myślisz? :-)

Czytam

Zapisz się na newsletter