Ale o co chodzi z M.?

21:30



Te małżeństwa się rozpadają, gdzie jest za mało miłości, bądź gdzie oparto się na nie-miłości. Najbardziej stajemy się podobni do Boga, gdy kochamy na zawsze, nieodwołalnie, a więc małżeństwo to najlepsza recepta na świętość.

Jaka miłość jest fundamentem małżeństwa i rodziny?”- prelegencję wygłosił ks. Marek Dziewiecki. Na samym jej początku prelegent wskazał, że sama miłość nie wystarcza, by zawrzeć dobre małżeństwo. Do tego, by małżeństwo było dobre, potrzebna jest spójna osobowość mężczyzny i kobiety. Ks. Dziewiecki, powołując się na Słowo Boże podkreślił, że niedobrze człowiekowi być samemu. Bóg sam to dostrzegł i temu zaradził, dając mężczyźnie kobietę, ale i kobiecie mężczyznę. Stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo i warto zauważyć, że Bóg jest Rodziną: jest Ojciec, Syn i Duch Św., którzy tak się kochają, że utożsamiają się ze sobą.

Człowiek jest powołany do miłości i świętości, ale nie do jakiejkolwiek miłości, lecz do miłości małżeńskiej. Pierwsze polecenie, dane człowiekowi, nie jest wcale związane z Bogiem, ale z miłością małżeńską – z płodnością: „Tak się pokochajcie, byście zawsze byli razem, nieodwołalnie, byście chcieli się tą miłością dzielić – byście chcieli mieć dzieci.” Los doczesny człowieka, a w konsekwencji i los wieczny, najbardziej zależy od małżeństwa i rodziny; od tego, co dzieje się między mężem a żoną. Ks. Dziewiecki zauważył też, że Pan Bóg wie, co jest dla człowieka najlepsze, a tymczasem współczesny człowiek kpi z Boga i człowieka, gdyż walczy z małżeństwem i rodziną. Warto pamiętać, że wypełnianie Bożej woli to oparcie małżeństwa na miłości. Te małżeństwa się rozpadają, gdzie jest za mało miłości, bądź gdzie oparto się na nie-miłości.

Najbardziej stajemy się podobni do Boga, gdy kochamy na zawsze, nieodwołalnie, a więc małżeństwo to najlepsza recepta na świętość. Przysięga małżeńska zawiera obietnicę, że „będę postępował wobec Ciebie tak, jak czyni to Bóg: będę kochał tak, jak On kocha człowieka, czyli wiernie i na zawsze.” Jeśli chcemy być podobnymi do Boga, musimy kochać na zawsze, do końca.

Warto w tym momencie uświadomić sobie, czym miłość jest, a czym nie jest. Prelegent wskazał najważniejsze mity i ideologie na temat miłości, nie mające z nią jednak nic wspólnego:
  1. miłość to seks
    Współcześnie ludzie często mówią, że kochają się, dlatego współżyją. Miłość jest tu mylona z popędem seksualnym i prowadzi do śmierci. Jeśli miłość naprawdę opierałaby się na seksie i na popędach, to musielibyśmy uznać, że najlepiej kochają zwierzęta, gwałciciele itp. Dopiero wtedy, gdy wiadomo, że ta miłość jest na zawsze, gdy jest to potwierdzone przysięgą małżeńską, wówczas tworzy się największa więź między mężczyzną i kobietą, a więc tylko wówczas można pozwolić na największą bliskość, jaka może być między nimi. Poza małżeństwem współżycie jest przekleństwem.
  1. miłość to zakochanie, zauroczenie
    Te dwa stany nie są tożsame. Widnieją między nimi istotne różnice: w zakochaniu jest ogromna zazdrość, w miłości - łagodna tęsknota. Miłość nie jest uczuciem, ale decyzją woli, tymczasem zakochanie to stan uczuciowy, emocjonalny, taki, jaki mają niemowlęta do swoich rodziców czy przedszkolaki między sobą. Nie wolno ślubować uczuć, gdyż one się zmieniają. Im bardziej kocham, tym bardziej nie kieruję się uczuciami. Uczucia nie są istotą miłości. One jej tylko towarzyszą. Miłość to coś więcej niż uczucia i towarzyszą jej różne uczucia, nie tylko te piękne, ale czasem i trudne, bolesne.
  1. miłość to tolerancja (nowoczesna forma miłości)
    Zdaniem prelegenta, w ten sposób miłość przedstawiają ci, którzy mają coś na sumieniu. Zwykły człowiek oczekuje miłości i szacunku, a nie tolerancji. Tolerancja to za mało dla ludzi dobrych i szlachetnych, a za wiele dla złych, dla bandytów. Tolerancja może istnieć w dziedzinie smaków i gustów, bo to nie wpływa na los ludzi.
  1. miłość to akceptacja (czyli bądź sobą; kocham cię takim, jakim jesteś)
    Nie wolno mylić miłości z akceptacją, gdyż miłość to wzrastanie. Jeśli kochamy, pragniemy pomagać osobie, którą kochamy, by stawała się większa od samej siebie. Narzeczeństwo oznacza właśnie to, że można od siebie wymagać; że druga osoba dała prawo do stawiania jej wymagań. Trzeba też pamiętać, że człowiek nie ma granic w rozwoju. Zawsze może być lepszym, może kochać bardziej, mocniej, wzrastać w dobru i pięknie. Ks. Dziewiecki zauważył również, że w Piśmie Świętym nie ma słowa „akceptacja” czy „tolerancja”.
  1. miłość to wolne związki
    „Wolny związek” to sformułowanie wewnętrznie sprzeczne, a rzeczy wewnętrznie sprzeczne nie istnieją. Nie ma np. kwadratowego koła. Nie ma związków, które nie wiążą. Związek może być wprawdzie byle jaki, ale nie znaczy to, że nie istnieje. Albo jest relacja nieodwołalna, zwana miłością, albo byle jaka.
  1. miłość to naiwność, bezbronność
    Warto, by wszyscy krzywdzeni małżonkowie pamiętali, że mają prawo egzekwować od współmałżonka słowa przysięgi. Przecież krzywdziciel nie przysięgał im „złej doli”. Jeżeli któryś ze współmałżonków taką dolę zsyła na drugiego, na rodzinę, wówczas łamie przysięgę małżeńską. Krzywdzony ma wówczas prawo do obrony. Jezus przecież też się bronił i nie pozwolił, by wbrew Jego woli np. strącono Go ze zbocza góry czy ukamienowano. Tak samo żona, krzywdzona przez alkoholika czy męża-”boksera” czy mąż, poniżany i maltretowany przez żonę, mają prawo do obrony. Co więcej, mają taki obowiązek właśnie w imię miłości małżeńskiej. Obrona przed krzywdzicielem to najlepsza forma miłości do krzywdziciela, gdyż dzięki temu nie pozwala mu się być jeszcze większym draniem i zaciągać z tego tytułu jeszcze większej winy przed Bogiem. „To, że kocham Ciebie nie znaczy, że pozwalam się krzywdzić”. Z kart Ewangelii wynika, że Jezus całe swoje życie się bronił, bo nie chciał, by krzywdziciel poszedł do piekła.
  1. miłość to przeznaczenie
    To kolejny mit, który przyjmujemy. W życiu chrześcijanina nie ma przeznaczenia – jest Opatrzność. Jednak to nie Bóg wyznacza człowiekowi małżonka. Zawsze jest to autonomiczna decyzja człowieka. Bóg nikomu nie wybiera małżonka, jedynie podaje kryteria tego wyboru. Człowiek zaś sam w sposób wolny decyduje o tym, kto ma być jego mężem/żoną. Dlatego jest ogromnie ważne, by umieć podejmować tak odpowiedzialne decyzje – i być im wiernym. Wybór małżonka to decyzja, w której zawiera się odpowiedź na pytanie: „Czy potrafisz, czy chcesz pokochać tę dziewczynę/tego chłopaka na zawsze?”

Często zdarza się, że jakiś mężczyzna/kobieta nie umieją takiej decyzji podjąć (przeważnie z winy rodziców). Wówczas, można powiedzieć, taki człowiek nie żyje, bo nie kocha, gdyż miłość to życie.

Po tym skrótowym przedstawieniu różnych mitów i ukazaniu, czym miłość NIE JEST, ks. Dziewiecki wskazał, czym w takim razie miłość JEST.

Miłość to decyzja zachwytu, troski o czyjeś dobro. 
Decyzję podejmuje cały człowiek, a nie tylko jego ciało, popędy, emocjonalność.

Ks. Marek wskazał, jak niefrasobliwie jego zdaniem kobiety traktują tę ważną decyzję zawierzenia komuś swojego życia, losu dzieci. Odbywa się to „na słowo”, a tymczasem kupno najmniejszego kawałka ziemi ci sami ludzie obwarują koniecznością podjęcia wielu czynności, byle tylko nie zostać oszukanym. Spisuje się umowy, są odpowiednie przepisy. A tymczasem swoje życie całkowicie oddaje się komuś „na słowo”, argumentując to tym, że ktoś kocha. Tymczasem jeśli naprawdę by kochał, to sam chciałby zapewnić osobie kochanej poczucie bezpieczeństwa i pewności, że w świetle prawa, wobec społeczeństwa będzie ponosił odpowiednie konsekwencje w razie zerwania danej umowy. W tym miejscu prelegent wskazał, że Kościół, będąc świadkiem zawarcia sakramentu małżeństwa nie kpi z ofiar (zdradzonej żony czy porzuconego męża). Jeżeli ktoś złożył przysięgę małżeńską, to on może sobie z niej kpić, ale Kościół nie pozwoli sobie z niej kpić. Dlatego nie ma możliwości, by Kościół zgodził się na rozwody.

Ks. Marek dał też odpowiedź na najważniejsze, frapujące wielu pytanie: JAK kochać? Uczyć się tego trzeba od Jezusa, gdyż On kocha każdego człowieka i jedynie On pokazuje, co to znaczy prawdziwie kochać:

  • wobec ludzi szlachetnych Jezus był radosny, miał czas, umacniał ich, rozmawiał z nimi, przytulał, chwalił
  • błądzących grzeszników Jezus upominał z miłością, ale nie przytulał
  • wobec krzywdzicieli Jezus bronił się, nie pozwalał się krzywdzić i nie wahał się upominać tych, którzy chcieli mu wyrządzić krzywdę
  • cyników, faryzeuszy Jezus publicznie demaskował
  • ludziom bardzo kochającym, mimo swojej słabości, jak Apostoł Piotr, Jezus wszystko zawierzał, ufał im, przyjaźnił się z nimi


Ks. Dziewiecki wskazał także, że jego słowa o małżeńskiej miłości jako najpełniejszej drodze do świętości, wcale nie negują sensu celibatu u kapłanów. Ten celibat ma pomóc księdzu, by – jak Jezus – był największym obrońcą kobiet. Wobec mężczyzn ksiądz ma być bardzo wymagający i ma ukazywać sens bycia mężczyzną. U mężczyzn kapłan musi posiadać autorytet, by słuchali jego słów. Stąd mężczyzna, który jest homoseksualistą, nie może zostać kapłanem, gdyż nie zdobędzie u mężczyzn autorytetu. Ksiądz ma być kimś, kto od rana do wieczora troszczy się o małżeństwa i rodziny. Jego życie jest właśnie całkowicie do dyspozycji dla małżonków i ich rodzin. Za te słowa prelegent zebrał najwięcej braw od małżonków, uczestniczących w Kongresie.

Oświadczam, że artykuł nie jest mojego autorstwa. 

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Księdza Marka Dziewieckiego "odkryłam" jakoś przed miesiącem i muszę przyznać, że mądry z niego facet. No i kaznodzieja oczywiście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie dużo rozjaśnił w kwestii miłości i małżeństwa.

      Usuń

A Ty co o tym myślisz? :-)

Czytam

Zapisz się na newsletter